• [ KRÓTKO ]

    Już w sobotę tekst dla mnie bardzo ważny. [b]" Pani Basia umiera 9 km ode mnie a ja nie potrafię nic zrobić…."[/b] oto fragment : [...] Otwiera mi Pani Basia. "Świetnie Pani wygląda "- wypalam głupkowato. Wygląda bardzo źle. Wychudzona, zapadnięte oczy, pod oczami sińce na drobnej twarzy, plastry przeciwbólowe na szyi, i ten świst przy każdym, najmniejszym ruchu. Zmieniła kolor włosów. Uczennica jednej z zawodówek, farbuje ją i czesze od czasu do czasu. Oczywiście za darmo. "Proszę, proszę Pani Ewuniu, niech Pani wchodzi ". Nigdy nie powiedziała do mnie inaczej , zawsze "Pani Ewuniu ". Wchodzę do malutkiego mieszkanka. Jak zwykle przesadnie czysto, miło, przytulnie jakby na przekór tej okropnej biedzie. [...] Ja:[i]"Jak Pani żyje za 133 zł ?"[/i] , w odpowiedzi cisza. Ja: [i]"Za co Pani kupuje lekarstwa ?"[/i] , jeśli ludzie dobrej wolni nie pomogą, nie kupuje . Ja: [i]"Co Pani wczoraj jadła ?"[/i] . Pani Basia : [i]" kromkę chleba z masłem "[/i]. Ja: [i]"Jak to, przez cały dzień ?"[/i] Pani Basia : [i]"podzieliłam na trzy części ".[/i] Ja: [i]"Co Pani zje dzisiaj ?"[/i] . Pani Basia : [i]"ugotowałam 3 ziemniaki "[/i] Jezu Chryste, boję się zadać kolejne pytanie bo boję się usłyszeć kolejnej odpowiedzi. Długa przerwa. Milczymy. [...] Ja się tylko wstydzę. Wstydzę za taki kraj, w którym za ścianą umierają ludzie z głodu i braku lekarstw. [...] Historię Pani Basi chcę przedstawić Państwu w weekend, bo wtedy każdy z nas ma trochę więcej czasu i być może bohaterka stanie się dla Państwa kimś więcej niż tylko kolejnym newsem Zapraszam w sobotę do przeczytania całej historii. Pozdrawiam Ewa Żarska "Żarufq"
Gdy myślę Łódź, widzę niewyobrażalną biedę i patologię a jednocześnie olbrzymi potencjał. Potencjał ludzki, architektoniczny i gospodarczy. Gdy myślę Piotrkowska, widzę genialną i unikatową secesję, a jednocześnie nie mogę zapomnieć "jamy", którą kiedyś odwiedziłam z kamerą. "Jama" jest zamiast mieszkania w jednej z odrestaurowanych kamienic. "Jamę" zamieszkują autochtoni bardziej przypominający jednak zombi niż europejczyków. Ale tych ostatnich na szczęście w Łodzi nie brakuje. Gdy idę ulicą Ogrodową stąpam po nienaturalnej granicy pomiędzy rozświetloną Manufakturą, z dziennymi obrotami rzędu milionów złotych, a sąsiadującą dzielnica robotniczych slamsów. Taka jest Łódź. Pełna sprzeczności i dysonansów. Piękna, a równocześnie śmierdząca moczem. Można ją kochać lub nienawidzić. Nie da się być obojętnym. Taką Łódź chce Wam pokazać. Mroczną i błyszczącą.